O stratach i negatywnych emocjach…opowiada płocki psycholog

O stratach i negatywnych emocjach…opowiada płocki psycholog

Czy strata zawsze musi łączyć się z traumą? Otóż nie. W ciągu swojego życia często obcujemy ze stratami. Tracimy kolegów, pracę, kolekcję znaczków ale też miłość czy poczucie własnej wartości. Strata może być mała – jak zgubienie kluczy, albo duża – jak rozwód. Dla rodziców rozwód może łączyć się z traumą ale wcale nie musi, natomiast dla dziecka do dwunastego roku życia, często łączy się niestety ze zniszczeniem jego bezpiecznego świata i utratą jednego z rodziców.

Strata bywa wyolbrzymiana ale bywa też bagatelizowana. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że tracimy coś nieodwołalnie. Nie dajemy sobie miejsca na przeżywanie prawdziwych emocji, takich jak smutek, żal ale też może złość czy rozpacz. Chcemy za wszelką cenę uniknąć kontaktu z negatywnymi emocjami, bo liczymy, że w magiczny sposób przestaną istnieć. Wypieramy je tylko a to ma swoje konsekwencje. Negatywne uczucia tak czy inaczej znajdą ujście. Smutek, który nie znajdzie pocieszenia, może zamienić się w złość. Ciężko się jednak złościć na ojca, który umarł, więc przelejemy swoją złość na przykład na męża. Brak kontaktu z żałobą po stracie powoduje szereg negatywnych konsekwencji w przyszłości, może nawet spowodować depresję za jakiś czas, kiedy nie będziemy już kojarzyli smutku z konkretną stratą.

Często słyszymy rodziców, którzy mówią „nie rycz już”, „nie płacz”, „nie bądź beksą”, „zachowujesz się jak baba”. Pozbawiamy wtedy dziecko możliwości wyrażenia negatywnych emocji. Nie bardzo zresztą wiadomo z jakiego powodu? Bo nie wypada? Dorośli też często ukrywają przed dziećmi, że bywają źli, smucą się a nawet płaczą. Co niekiedy wydaje się niesamowicie fantastyczne. Kiedy dziecko widzi zapłakaną mamę a ona tłumaczy, że właśnie obiera cebulę… Albo rodzice głośno się kłócą a dziecku tłumaczą, że tak się tylko wygłupiają… Lub tatusiowi umiera mama a on robi wszystko by nie uronić ani jednej łzy… Tworzymy wtedy przed oczami dziecka jakiś przerażający świat, gdzie nie ma adekwatnej reakcji na krzywdę, nie ma smutku, ani złości. Kiedy dziecko zaczyna czuć złość albo smutek z jakiegoś powodu, czuje się nieadekwatne, przerażone swoimi uczuciami. Odczuwa wtedy duży lęk. Boi się, że nie zostanie przyjęty z tym, co czuje, więc próbuje nie czuć. Co oczywiście powoduje tylko zepchnięcie tych uczuć ale nie poprawia nastroju, ani nie zmienia rzeczywistości. Pozbawiając siebie smutku odbieramy innym możliwość niesienia nam pomocy.

Jeśli mąż przychodzi do domu smutny, bo szef źle go potraktował i powie żonie o swoim rozżaleniu, ona zapewne będzie chciała go wesprzeć, przytulić, pocieszyć, może zwolni go z wieczornego obowiązku usypiania dziecka… Mąż poczuje wtedy wsparcie i odbuduje swoje nadszarpnięte ego. Co jednak się stanie, kiedy przyjdzie do domu i nie powie nic, będzie się tylko dziwnie zachowywał, będzie milczący, nie będzie się uśmiechał, będzie spięty? Żona zapewne zacznie odczuwać dyskomfort, może nawet lęk albo złość. Mąż nie dostanie wsparcia a wprost przeciwnie, dostanie pretensje, co pewnie spowoduje jeszcze większy uszczerbek na zdrowiu psychicznym. Pozwólmy więc sobie na odczucie złości i smutku, szczególnie po ważnej dla nas stracie.

smutek, płacz, dziecko, rozpacz, żal, złość

Pamiętajmy też o akceptacji dla drugiego człowiek i jego uczuć. Coś co dla nas jest stratą może nie być stratą dla kogoś innego i odwrotnie. Zaakceptujmy, że nasze pięcioletnie dziecko, nie będzie bardzo smutne na wieść o śmierci ulubionego pisarza mamy. Może jednak rozpaczać po zgubieniu lalki, tak jak żona po stracie męża. Gdybyśmy się  zastanowili, jaką wartość ma powietrze? Pewnie odpowiedzielibyśmy – żadną. A jaką wartość ma powietrze w ustach kogoś, kto właśnie się dusi?

Dodaj komentarz