O tym, jak ważna jest stałość obiektu. Zobaczmy okiem psychologa i psychoterapeuty.

O tym, jak ważna jest stałość obiektu. Zobaczmy okiem psychologa i psychoterapeuty.

Czym jest stałość obiektu?

Stałość obiektu polega na tym, że w głębi duszy wierzymy, iż związek jest stabilny i nie da się go naruszyć. Czy mówimy o przyjaźni, relacji matka dziecko, czy o związku partnerskim. Możemy się w nim bezpiecznie ścierać, kłócić, ale bez ogólnego niepokoju, że on się skończy. Osoby, które jako dzieci nie doświadczyły stałości ze strony najważniejszych dorosłych mogą czuć się ciągle zalęknione o przyszłość swojej relacji. Będą obawiać się porzucenia, zdrady, oszustwa. W kontaktach mogą odczuwać stałe zagrożenie. Jeśli nie możemy w pełni ufać trudno też być w pełni szczęśliwym. Często takie osoby, kiedy kończy się faza symbiotycznego zakochania są przerażone, że kończy się ich relacja.
Jeśli jako dzieci doświadczyliśmy relacji z dorosłymi, którzy przynajmniej w 30% nas wspierali, stawiali granice, dawali bezpieczeństwo, rozumienie, troskę, miłość, to prawdopodobnie doświadczyliśmy stałości obiektu. Później wśród przyjaciół mogliśmy dyskutować, spierać się, złościć, ale w głębi duszy wiedzieć, że nie zostaniemy odrzuceni, nawet jeśli wyrazimy złość.

Wszystko jednak zaczyna się w domu, dla przykładu:

Pewien chłopiec został pierwszy raz wysłany do sklepu, żeby kupić jogurt i coś dla siebie z reszty jaka mu zostanie. Wymagało to już od niego sporo zdolności i zaangażowania. Został wysłany, bo mama uznała, że jest na tyle duży, że sobie poradzi a ona w tym czasie zajmie się swoimi sprawami. Chłopiec był bardzo zadowolony z wyzwania, choć odrobinę się bał. Wiele razy był w sklepie z rodzicami, widział jak to się robi, ale sam, po dorosłe zakupy, miał iść do niego pierwszy raz w życiu. Wymagało to odwagi i ze strony dziecka i ze strony matki.
Kiedy wrócił był z siebie niezwykle dumny. Przyniósł jogurt i kupił sobie bułkę.
– Mamo poradziłem sobie – mówił zjadając bułkę jak upolowanego lwa na sawannie.
– A nie bałeś się?- zapytała mama.
– No trochę się bałem. – powiedział szczerze chłopiec.
– To jak sobie poradziłeś z tym baniem?- zainteresowała się mama.
– Wyobraziłem sobie, że wy tam ze mną jesteście, Ty i tata, a później, że są tam też moi koledzy. I właściwie wcale się już nie bałem.

Ten chłopiec, gdy stanie się dorosłym mężczyzną, również będzie miał w głowie taki sam obraz, choć rodziców może już przy nim nie być, będą w jego głowie jako dobre, bezpieczne obiekty, które można zabrać ze sobą, gdzie się tylko chce. Wtedy można przynajmniej nie bać się zapędzić tam, gdzie można odnieść sukces, ale i ponieść porażkę.
Osoby, które doświadczyły stałości wiedzą, że ludzie nie są nam dani raz na zawsze, ale że dobre doświadczenia w relacji budują nas wewnętrznie. A kto choć raz był w dobrej, wspierającej się bandzie czy drużynie to doświadczenie będzie mu towarzyszyć już zawsze.

A co, jeśli nie mamy stałości obiektu?

Co jednak, kiedy nie byliśmy w domu, gdzie ludzie mogli na siebie liczyć, później w szkole też nie było dobrych relacjach i w dorosłości też tego brakuje?
Kiedy dostaliśmy słabe wzorce przywiązania nie umiemy się prawdziwie wiązać z innymi. Możemy być z nimi tylko na chwilę. Kiedy tworzymy relacje, które się rwą, lub nie wchodzimy w nie wcale z lęku przed tym, że okażą się one niszczące a nie pomocne? Kiedy bliskość czujemy tylko w fantazjach? Albo jesteśmy w związku, ale na wszelki wypadek bardzo chronimy swoich granic i nie pozwalamy się do siebie zbliżyć?

Choć nasze połączenia neuronalne zostały zerwane w dzieciństwie to stała, bezpieczna relacja może uczynić wiele byśmy mogli poczuć się w życiu bezpiecznie. Stworzyć nowe połączenia i nowe więzi. Relacja terapeutyczna tworzy się długo i tak jak inne relacje przechodzi swoje trudności. Nie da się w szybki sposób naprawić wielu lat dzieciństwa, a później wielu lat dorosłości na jednym spotkaniu z terapeutą. Oczekiwanie, że ktoś nam coś wyjaśni, powie, jak żyć i to sprawi, że staniemy się zadowoleni z życia jest mrzonka. Gdyby wystarczyła wiedza to wystarczyłoby przeczytać jeden ze stu poradników albo podobny do tego artykuł. A nie wystarczy. To co popsuło się w relacji można naprawić jedynie w relacji.

Badania pokazują, że po około pięciu latach satysfakcjonującej relacji partnerskiej zwiększa się znacznie poczucie bezpieczeństwa i stałości obiektu. Jednak, kiedy tej stałości mieliśmy mało to i prawdopodobieństwo dobrej relacji relatywnie się zmniejsza, stąd potrzeba psychoterapii. Ona nie jest lekiem na całe zło, ale może naprawić wiele w naszym życiu, a nawet jeśli naprawi trochę, to jest jak z katarem, zawsze lepiej mieć trochę mniejszy niż trochę większy.

Aneta Adamkowska

Dodaj komentarz