Tango relacyjne

Tango relacyjne

Jak wygląda klasyczne tango w relacji z narcystycznym partnerem?

Zazwyczaj zaczyna się od fascynacji, załóżmy kobiety mężczyzną – zwykle pociąga ją osoba silna (przynajmniej na pozór), zaangażowana w wiele spraw, świetnie sobie radząca, opiekująca się innymi. Fasadowość osobowości narcystycznej jest jak słodki lep. Aktywuje w kobiecie szanse na spełnienie dziecięcych fantazji o wielkiej miłości, uważności, bezpieczeństwie i o odpoczynku od życia przy tak „sprawczym” kimś. To istny dar nieba, „Ja sobie go wymodliłam. ” Po jakimś czasie, czując się bezpiecznie, kobieta ujawnia kolejne potrzeby i frustracje. Nie dostrzega, że osaczony mężczyzna tworzy dystans gdy wychodzi na jaw, że czasem nie wie, nie potrafi albo jest zagubiony bądź chory i słaby. Wreszcie dociera do niej bolesna prawda, jej fantazje nie wytrzymują zderzenia z rzeczywistością. „Król jest nagi”. Czasami wysyła jeszcze raz po raz apel do partnera o opamiętanie, o powrót do starego nadmiarowego stylu ale bez skutecznie. Po nadmiarowy byciu – normalność, zwyczajność będzie rozczarowująca. Stara prawda, że po idealizacji jest dewaluacja tu szczególnie ma zastosowanie. Uporczywe próby zaspokojenia głodu miłości stają się dla niej zbyt upokarzające dlatego wycofuje się w smutek, złość, lęk. Odzywają się pierwotne uczucia towarzyszące porzuceniu w dzieciństwie które w połączeniu ze świeżym rozczarowaniem, odtrąceniem sprawiają, że kobieta jest zdruzgotana. Intensywność bólu wynika z połączenia doświadczeń z przeszłości (dzieciństwo) z teraźniejszością (związek). To wyzwala przeżycia wahające się od depresji do chęci samobójstwa, od niepokoju do paniki, od poczucia zawodu do prawdziwej wściekłości. W tym stanie pojawić się mogą obsesyjnie myśli o tym, jak zmusić partnera do powrotu albo jak się na nim zemścić. Jeśli odchodzi to na zakładkę z kimś innym lub w depresji.

A co z mężczyzną narcystycznym?

Na początku pociągają go bardzo niedostatki i braki kobiety. Czuje się potrzebny i ważny. Czaruje tym więcej im lęk kobiety przed porzuceniem jest większy. To daje mu pozorną przewagę, ale i nadzieję na to, że będzie mógł kontrolować związek. Czuje się ważny, pożądany często jak wtedy, gdy po raz pierwszy np. okazało się, że może wspierać rodziców. Tak samo jak kobieta wpada w euforię – w końcu stał się dla kogoś najważniejszym kimś. Aby narcystyczny mężczyzna zaczął się wycofywać, jak wspomniano wcześniej musi pojawić się nadmiar ze strony partnerki. To aktywizuje dawny lęk przed pochłonięciem przez otoczenie. „Nie dam rady” często słyszy swój wewnątrz głos. Emocje partnerki są wtedy takie intensywne, a potrzeby nienasycone. Mężczyzna ocenia siebie bardzo krytycznie, a nie mogąc znieść swojej słabości i tego, że inni to widzą (chroniąc się przed upokorzeniem) zaczyna oceniać krytycznie otoczenie i partnerkę. Widzi ją jako głupszą i nieporadną, tak bardzo zależną, że bez niego sobie nie poradzi. Widząc i słysząc w głosie rozczarowanie partnerki zamyka się coraz bardziej, trzyma dystans i nie angażuje się w związek. Już nie mówi co u niego słychać, co czuje, jak sobie z czymś radzi/ nie radzi i gdzie mu pomóc, bo to jest źle widziane i w/g niego byłoby oznaką przegrania w rywalizacji o władze. Jednocześnie czuje, że – z powodu narastających oczekiwań partnerki – traci panowanie nad związkiem i życiem. Zaczyna dusić się w nim. Paradoksalnie pojawia się lęk, że to partnerka znajdzie sobie kogoś innego „na zastępstwo”. Wtedy do głosu dochodzą rozdrażnienia spowodowane dawnymi obowiązkami wobec np. rodziców, które były ponad miarę ale też dochodzi do głosu uraza za grymas rozczarowania na twarzy rodzica. Napięcie jest nie do wytrzymania, więc zaczyna się ucieczka, oddalenie. Tyle, że po zaczerpnięciu oddechu zaczyna odczuwać tęsknotę, pustkę i brak, który pcha go w podobną (do partnerki) nieustępliwą nadzieje na ostateczną poprawę relacji. Potrzeba bycia adorowanym, potrzebnym jest większa niż potrzeba bycia kochanym prawdziwym, czyli jak człowiek a nie bóg, ze swoją siłą i ze swoją słabością. Jeśli odchodzi po dłuższym czasie to na stałe. Raczej nie chce kolejnego związku, pogrążając się w fasadowości i głębokiej samotności pod spodem.

Zdarza się też czasem, że uczestnicy tego narcystycznego tanga na jakiś czas zamieniają się rolami, co dodaje tylko pikanterii całej sytuacji.

Autor: Adam Michalski

Dodaj komentarz