Mechanizmy obronne – objazd omijający uczucia

Mechanizmy obronne – objazd omijający uczucia

W psychoterapii obszarem zainteresowań są uczucia pacjenta. To na nich się koncentrujemy. Człowiek szuka pomocy w gabinecie, ponieważ czuje, że utracił wolność, która pozwoliła mu kreować samego siebie. Został w jakimś stopniu zdeterminowany przez własne nieuświadomione mechanizmy obronne. Pacjent wie, że chce od życia czegoś innego, niż dostaje, ale nie potrafi dostrzec, co takiego ogranicza jego wolność. Nadrzędnym celem terapeuty jest rozpoznanie tych determinujących sił i jednocześnie pobudzenie do działania drzemiącej w pacjencie zdolności do autokreacji.

Podczas terapii, w każdym jej momencie mamy wybór: stawić czoło temu, co kryje nasze wnętrze albo uciekać od samych siebie? Ucieczka od własnego życia wewnętrznego przyniesie nam cierpienie. Zazwyczaj nie dążymy do cierpienia w sposób świadomy, możemy jednak w sposób automatyczny, nieświadomy podejmować działania, które do niego doprowadzą. Zadanie terapeuty polega na tym, aby pomóc pacjentowi zobaczyć, jak sam wyrządza sobie krzywdę. Wtedy pacjent będzie mógł to cierpienie zakończyć.

Dlaczego cierpimy?

Ponieważ konflikt między pragnieniem a rzeczywistością jest wpisany w ludzką egzystencję. Unikamy tego konfliktu i bólu życia, stosując mechanizmy obronne, a to z kolei przynosi nam cierpienie. I zamiast stawić czoło rzeczywistości uciekamy od niej, niezdolni już do tego, aby sobie z nią skutecznie poradzić. Ogólnie nasza fantazja i świat wokoło nas to dwie różne rzeczy. Ta konfrontacja wywołuje w nas przeróżne uczucia, także lęk. Oczywiście możemy stawić im czoła i poradzić sobie z nimi w sposób przystosowawczy. Możemy jednak zacząć unikać rzeczywistości i własnych uczuć. Właśnie takie unikanie prowadzi do cierpienia. Bólu związanego ze stratą, chorobą i śmiercią nie da się uniknąć. Cierpienie wywołane przez nasze mechanizmy obronne nie jest obowiązkowe, o ile nauczymy się te mechanizmy dostrzegać i zwrócimy się przeciwko nim.

Czym są mechanizmy obronne?

To nasze sposoby na stawianie oporu rzeczywistości i wywoływanych przez nią uczuciom. Unikamy uczuć poprzez nieprzystosowawcze myśli, zachowania, wzorce relacji oraz brak uwagi.

Kiedy używamy mechanizmów obronnych, by uniknąć rzeczywistości, nie jesteśmy w stanie sobie z nią skutecznie poradzić. Jeśli unikamy uczuć, pogrążając się w samokrytycznych myślach, popadamy w depresję. Kiedy używamy mechanizmów obronnych, by uniknąć rzeczywistości i uczuć, tracimy kontakt z życiem i samym sobą. Gdy odwracamy się od uczuć poprzez zachowania unikające, nasze związki się rozpadają. To mechanizmy obronne, czyli nasz opór wobec rzeczywistości, prowadzi do powstania objawów i problemów, z którymi chodzimy do terapeuty.

Nie da się żyć bez bólu, ale można uniknąć cierpienia wywoływanego przez mechanizmy obronne. Najpierw jakiś bodziec wywołuje w nas uczucie, ono sprawia, że zaczynamy odczuwać lęk. Możemy zmierzyć się z uczuciami i lękiem, chcąc skutecznie poradzić sobie z rzeczywistością. Ale możemy również unikać uczuć i lęku za sprawą mechanizmów obronnych, które w konsekwencji wywołują uciążliwe objawy i różne problemy.

Oto przykład: mężczyzna traktuje obraźliwym słowem swoją narzeczoną (bodziec). W reakcji na to ona czuje złość. Kobieta wychowała się jednak w rodzinie, w której potępiono wyrażanie tego uczucia. Dlatego w miejsce złości na narzeczonego zaczyna ona odczuwać lęk. Mogłaby wykorzystać złość, by postawić granicę obraźliwym słowom, jednak zamiast tego odsuwa ją od siebie za pomocą mechanizmów obronnych. A więc racjonalizuje: ,,On był zły, bo nie dostał od szefa podwyżki.” Minimalizuje wagę jego postępku i własnych uczuć, mówiąc: ,,To nic takiego.” Obraca złość przeciwko sobie samej, mówiąc: ,,Zasłużyłam na takie słowa, bo zrobiłam coś głupiego.” Mechanizmy obronne są odpowiedzialne za wytwarzanie objawów: kobieta popada w nastrój depresyjny, ponieważ obraca złość przeciwko sobie samej. Do tego racjonalizuje własne uczucia i minimalizuje postępek narzeczonego, skazując się tym samym na trwanie w kolejnych związkach z mężczyznami stosującymi przemoc. Na koniec wmawia sobie, że postępek narzeczonego to ,,nic takiego.”

W czasie zgłębiania problemu w terapii u pacjentki często pojawia się lęk i wtedy sięga po mechanizmy obronne. Dlaczego? To smutne, ale większość pacjentów przychodzących na terapię zostało zranionych w relacjach z ludźmi. Nauczyli się, że bliskość i dzielenie się swoim życiem wewnętrznym przynosi ból. Pacjenci chcą otrzymać pomoc, jednakże ich lęk jest dla nich przestrogą, że ta relacja może się okazać bolesna, tak jak i poprzednia. Dlatego też korzystają z mechanizmów obronnych, aby uniknąć konieczności dzielenia się swoimi uczuciami, nadziejami i pragnieniami.

Terapeuta podczas każdej swojej wypowiedzi zaprasza pacjenta do wspólnego tworzenia relacji na rzecz zmiany. Dzieląc się z kimś swoimi uczuciami, pacjent zdobywa się na odwagę współtworzenia relacji na rzecz zmiany, a jest to relacja oparta na bliskości emocjonalnej. Jeśli jednak ogarnia go lęk lub sięga po mechanizmy obronne, nieświadomie odtwarza patologiczne relacje z przeszłości. Lęk i mechanizmy obronne dla terapeuty stanowią historię cierpienia, o które uleczenie pacjent prosi, choć nie bezpośrednio.

Jeśli pacjent który wyraża swoje uczucia, terapeuta zachęca go aby dotarł głębiej do źródła swoich trudności. Gdy nie może tego zrobi

, bo przeżywa duży lęk, terapeuta, normuje to uczucie, a następnie bada. W sytuacji gdy pacjent stosuje mechanizmy obronne, terapeuta pomaga mu je dostrzec i zobaczyć, jak duże są koszty jego stosowania. Dzięki temu pacjent będzie mógł się od niego uwolnić i zapoznać z odsuwanymi dotąd uczuciami.

Pacjent, który reaguje lękiem lub stosuje mechanizmy obronne, zachowuje się tak, jakby zboczył z głównej drogi do celu. Terapeuta nie podąża za nim tymi objazdami. Zamiast tego demaskuje każdy objazd i zachęca do skupienia uwagi na głównej drodze do uczuć. To uczucia są wyrazem naszych pierwotnych motywacji i popędów. Bez nich nasze życie pozbawione byłoby kompasu, który wskazuje, dokąd chcemy podążać.

Krótki przykład „objazdu”:

Wyobraźmy sobie, że terapeuta jest instruktorem jazdy i uczy pacjenta prowadzić samochód i pacjent wjeżdża do rowu.

Terapeuta pyta: „Czy mógłbyś skręcić kierownicą i wyjechać z rowu, żebyśmy mogli dalej zmierzać do celu?”

Pacjent: ”Ale ja chcę jechać rowem!”

Terapeuta: „Oczywiście masz do tego prawo, ale dopóki będziesz tak jechać, nie dotrzesz do celu”.

Pacjent: „ Ale ja taki jestem, ja muszę jeździć po rowach.”

Terapeuta: „To nie Ty taki jesteś, to jest Twój styl jazdy samochodem. Mówisz, że chcesz jechać na północ do Nowego Jorku, ale masz zwyczaj wjeżdżać autem do rowu, na plażę albo do morza. Jeśli dalej tak będziesz jeździł, utkniemy tu i nie dotrzesz do wyznaczonego sobie celu.”

Terapeuta pomagając pacjentowi uwolnić się od lęku i mechanizmów obronnych pomaga mu odnaleźć samego siebie i własne życie wewnętrzne.

Autor: Aneta Borowska, Psycholog

Źródło: Jon Frederickson „Współtworzenie zmiany. Skuteczne techniki terapii dynamicznej.”

Dodaj komentarz