Obecność w wychowaniu

Obecność w wychowaniu

Wychowanie dziecka. Dlaczego obecność jest ważna?

Zacznę od tego, co to znaczy być obecnym? Jest to dawanie całej swojej obecności i uwagi dziecku, kiedy z nim jesteśmy. To emocjonalna i mentalna obecność z nim w danej chwili. Ważny jest bowiem ten właśnie czas, chwila obecna z dzieckiem. To my dorośli, jesteśmy odpowiedzialni za to, jak być sprawczy w tej obecności, za to czy zaszczepimy u naszych dzieci odporność i siłę. Nawet jeśli zawodzimy, potęga obecności wzmacnia umysły naszych dzieci. Sedno wychowania polega na tym, aby być przy swoim dziecku. Badania wskazują, że na podstawie tego, czy dziecko miało przy sobie choć jedną osobę, dostrojoną emocjonalnie, która była obecna i dawała poczucie bezpieczeństwa, można przewidzieć jego przyszłość pod kątem odczuwania szczęścia, rozwoju społecznego i emocjonalnego oraz istotnych relacji międzyludzkich.

To na czym polega obecność?

To opieka nad dzieckiem w sposób dla niego przewidywalny i niekoniecznie idealny, która wspiera zdrową, krzepiącą relację. Daje dzieciom poczucie, że są bezpieczne, dostrzeżone, ukojone i pewne. Jeśli relację z dzieckiem zbudujemy na tych czterech filarach, oraz gdy będziemy każdorazowo po konflikcie dążyć do naprawy relacji, to pomożemy dziecku wytworzyć bezpieczny styl przywiązania, niezbędny do optymalnego, zdrowego rozwoju. Jest to ważne i istotne także ze względu na fakt, że wszystko na co zwracamy uwagę i kładziemy nacisk w naszym doświadczaniu interakcji z innymi, wpływa na tworzenie nowych połączeń w naszym mózgu. Tam, gdzie kierujemy naszą uwagę, uaktywniają się neurony. Między neuronami, które zostają pobudzone w tym samym czasie powstają trwałe połączenia. Zatem jeśli dziecko będzie czuło się z tobą bezpiecznie, będzie przekonane, że może liczyć na twoją obecność – to na podstawie uogólnienia wielu doświadczeń zbuduje sobie taki obraz świata. Nasze doświadczenia bowiem, wpływają na to czego doświadczamy obecnie i kształtują nasze oczekiwania. Doświadczenia, które zapewnisz dziecku w waszej relacji, dosłownie ukształtują fizyczną strukturę jego mózgu, gdyż ten uczy się oczekiwać pewnych stanów rzeczy na podstawie wcześniejszych wydarzeń. Kiedy więc jesteś przy nim obecny, uczy się oczekiwać pozytywnych interakcji z innymi ludźmi ale też z samym sobą. Obecność nie jest celem wychowania a raczej środkiem, który pomaga nam osiągnąć oczekiwany rezultat. Prawdziwym celem wychowania jest bezpieczna więź. To najważniejsze, co możemy im dać. Relacja oparta na bezpiecznej więzi pozwala dziecku czuć się na świecie jak u siebie oraz wchodzić w interakcje z innymi z wiedzą kim jest, czyli w sposób autentyczny, wpływa korzystnie na jego tożsamość. Na nowe możliwości dziecko reaguje otwartością, ciekawością z poczuciem wewnętrznej pewności, wykazuje większą równowagę emocjonalną, odporność a także wgląd i empatię. Ma większe poczucie szczęścia i zadowolenia.

By czuć się pewnie, konieczne jest poczucie bezpieczeństwa. Dzieci muszą czuć się i wiedzieć, że są bezpieczne. Być przekonane, że rodzice ochronią je przed urazem fizycznym, krzywdą emocjonalną oraz w relacjach z innymi. Nie znaczy to, że musimy być idealni. Nie ma czegoś takiego jak perfekcyjne wychowanie. Znaczy to jedynie i aż, że jeśli my zawiedziemy nasze dzieci lub one zawiodą nas, naprawiamy relacje najszybciej, jak tylko możemy. Dzieci uczą się w ten sposób, że nawet jeśli popełniamy błędy to się kochamy i chcemy pojednać. Taki konsekwentnie wysyłany komunikat, daje im poczucie bezpieczeństwa.

Dostrzeżenie dziecka to coś więcej niż fizyczna obecność. To dostrojenie się do tego co dzieje się w jego wnętrzu, prawdziwe skupienie na jego wewnętrznych uczuciach, myślach i wspomnieniach, na tym wszystkim co dzieje się w jego umyśle pod maską zachowań. Prawdziwe dostrzeżenie dziecka oznacza, że zwracamy uwagę na jego emocje te radosne jak i te trudne, cieszymy się ich radościami i cierpimy razem z nimi, kiedy dzieje im się krzywda. Dzięki naszej obecności emocjonalnej i relacyjnej dziecko uczy się, co to znaczy kogoś kochać i o niego dbać. Badania pokazują, że jeśli zauważamy, co dzieje się w umyśle naszego dziecka, ono także uczy się zauważać, co dzieje się w jego umyśle. Dzięki tej wiedzy, będzie potrafiło również rozumieć innych ludzi.

W trudnych chwilach dzieci powinny czuć się ukojone. Nie polega ono jednak na usuwaniu fal. Dziecko i tak napotka ich wiele na „oceanie życia”. My mamy nauczyć nasze dziecko jak płyną na fali. Mamy być przy nim, kiedy tego potrzebuje, tak by nie wątpiło, że nawet w najgorszych chwilach będziemy przy nim obecni, że nigdy nie będzie musiało cierpieć w samotności. I nie chodzi tu o perfekcję. Raczej o to, żeby dziecko wiedziało, że może na nas liczyć kolejny i kolejny raz.

Zalety bezpiecznej więzi.

Efektem tak kształtowanej relacji z dzieckiem jest jego odporny układ nerwowy, który nie poddaje się długotrwałemu stresowi. Dzieci nabierają przekonania, że poradzą sobie z trudnymi chwilami, a to sprawi z kolei, że będą się czuły w świecie bezpieczne.

Bezpieczna więź jest niczym emocjonalna odzież ochronna i można ją porównać do kasku rowerowego. Jego noszenie nie zapobiegnie wypadkowi, ale dzięki niemu w razie nieszczęścia konsekwencje mogą być zupełnie inne. Emocjonalne ochraniacze sprawią, że w sytuacjach trudnych nie straci na stałe solidnego poczucia własnego „ja”. Bezpieczny styl przywiązania może ułatwić dzieciom życie. Poprzez swoją miłość i obecność ułatwiasz dziecku radzenie sobie z trudnościami i przeciwnościami. Dzięki temu ono nauczy się pozostawać przy sobie i znajdować zdrowe sposoby na korzystanie ze wsparcia innych. Będzie lepiej regulowało swoje emocje i podejmowało dobre dla siebie decyzje. Z większą umiejętnością będzie brało pod uwagę konsekwencje oraz punkt widzenia innych osób, zachowywało się bardziej konstruktywnie niż krzywdząco. Bezpieczna więź stanowi tzw. „bezpieczną bazę” do odkrywania świata. Jako rodzic jesteś także platformą startową. Od więzi, jaką zbudujesz z dzieckiem, zależy, czy będzie się czuło na tyle swobodnie w świecie by eksplorować i badać.

O teorii więzi kilka słów.

Jesteśmy istotami społecznymi. Przywiązanie powstaje wówczas, gdy rodzice adekwatnie reagują na potrzeby dziecka i niezawodnie je pocieszają. Kiedy rodzice są w kontakcie ze swoimi dziećmi i przyjmują konsekwentną w tym postawę, te mogą swobodnie uczyć się i rozwijać. Nie muszą bowiem skupiać się na przetrwaniu, utrzymywać nadmiernej czujności i zużywać energii na wypatrywanie zmian w otoczeniu lub u opiekunów. Przewidywalne doświadczenia zmniejszają poziom ich stresu i pomagają im rozwijać pewność siebie oraz samodzielność. Uczą się jak radzić sobie z własnymi uczuciami i zachowaniami.  W relacji z naszą figurą przywiązania uczymy się bycia tym, kim jesteśmy, a nawet dowiadujemy się kim jesteśmy poprzez doświadczenia.

Jeśli bezpieczny styl przywiązania nie zostanie zbudowany dzieci są bardziej narażone na rozmaite problemy: agresję, buntowniczość, nadpobudliwość, słabszy rozwój językowy, gorsze funkcje wykonawcze a nawet mniejszą odporność psychiczną w obliczu problemów. Jednak nawet jeśli jeden z rodziców nie jest obecny, ale drugi zapewni dziecku stałość relacji i przewidywalność, dziecko odczuje liczne korzyści z bezpiecznej więzi.

Badania nad stylem przywiązania prowadzone są od wielu lat w różnych kulturach. Zarówno z udziałem matek jak i ojców. Wyniki są takie same dla obu płci. Kluczem do oceny relacji jest faza ponownego spotkania po rozstaniu: jak dziecko wita się z powracającym opiekunem, czy łatwo się uspokaja, kiedy opiekun je pociesza oraz po jakim czasie wraca do zabawy.

Dzieci z bezpiecznym stylem przywiązania – mające bezpieczną więź z danym rodzicem – wyraźnie okazują za nim tęsknotę, kiedy wychodzi z pokoju, aktywnie się z nim witają po powrocie, szybko się uspokajają i wracają do zabawy kontynuując wcześniejszą aktywność w obecności rodzica. Obserwacje dowodzą, że bezpieczny styl przywiązania ukształtował się na bazie wrażliwości rodziców i ich reakcji na dążenie dziecka do kontaktu, właściwym odczytywaniu znaków dawanych przez dziecko i systematycznym zaspokajaniu jego potrzeb. Czyli dorosły odbierał sygnały od dziecka i odkrywał co mówią o jego wewnętrznych doświadczeniach a następnie reagował w odpowiednim momencie w przewidywalny, wrażliwy i skuteczny sposób. Taki styl przywiązania odnotowuje się u około 2/3 badanych dzieci. Dorośli z tym stylem przywiązania jako rodzice ujawniają bezpieczny wzorzec przywiązania. Są wrażliwi i dostrojeni, reagują na próby kontaktu ze strony dziecka i umiejętnie odczytują sygnały z jego strony. Dziecko może liczyć, że taki rodzic będzie przy nim obecny.

1/3 wykazuje lękową więź z opiekunem. Można ją podzielić na 3 kategorie opisują tę relację i sposób jak dziecko się do niej dostosowuje. Absolutnie nie są miarą dziecka:

Unikający styl przywiązania – pozostawione przez opiekuna w obcym miejscu samo, bardzo intensywnie skupia się na zabawkach, nie okazuje praktycznie żadnych zewnętrznych oznak rozpaczy ani gniewu, a kiedy wraca ignorują go lub wręcz unikają. W takich rodzicach rodzice wydają się obojętni lub niewrażliwi na sygnały i potrzeby dziecka. Zaspokajają ich potrzeby fizyczne, ignorują jednak emocjonalne. Dzieci uczą się minimalizować zewnętrzną ekspresję swojej potrzeby więzi. Potrzeba, aby dorosły wczuł się w wewnętrzny stan emocjonalny „schodzi do podziemia”. Gdy rodzic ignoruje oznaki rozpaczy u dziecka, uczy się ono, że rodzica nie interesuje jego cierpienie i że jeśli nie okaże swoich trudnych emocji, uzyska lepszą reakcję lub przynajmniej nie zmarnuje energii i nie dozna frustracji. Minimalizuje w ten sposób działanie systemu przywiązania i próby nawiązania kontaktu. Te dzieci wyrastają na dorosłych, którzy w relacjach ze swoimi dziećmi ujawniają odrzucający wzorzec przywiązania. Są obojętni na sygnały i potrzeby dziecka. Nie potrafią dostroić się do jego emocjonalnych potrzeb. Dziecko może mieć unikający styl przywiązania do jednego rodzica, a jednocześnie bezpieczną więź z drugim i czerpać korzyści jakie z niej płyną.

Ambiwalentny styl przywiązania – dziecko nie daje się pocieszyć kiedy rodzic wychodzi oraz kiedy wraca, nie wraca do zabawek lecz kurczowo trzyma się rodzica. Dziecko nie wierzy, że ta relacja może dać mu ukojenie, dlatego nawet fizyczny kontakt z rodzicem nie daje uczucia ulgi. Czuje się wewnętrznie zagubione i powrót rodzica aktywuje ten stan niepokoju i niepewności. W tych rodzinach rodzice nie okazują regularnie ani troski i dostrojenia ani obojętności i wrażliwości. Są w swoich reakcjach niekonsekwentni, czasem są dostrojeni, czasem nie. U dziecka wywołuje to ogromny niepokój i niepewność czy rodzicowi można ufać. Boi się odwrócić uwagę od matki, boją się, że mogłaby wyjść, zatem maksymalizuje działanie systemu przywiązania. Dorosły z takimi doświadczeniami w relacjach z rodzicami ujawnia wobec własnego dziecka zaabsorbowany wzorzec przywiązania. Czasem bywa dostrojony i wrażliwy na potrzeby dziecka, a czasem nie. Może ujawniać natarczywe działania.

Zdezorganizowany styl przywiązania – dziecku trudno się zdecydować jak ma zareagować na powrót rodzica. Ostatecznie zachowuje się w sposób zdezorganizowany, zdezorientowany i chaotyczny. Może wyglądać na przestraszone, podejść do rodzica, by za chwilę się wycofać, bezradnie rzucić się na podłogę i płakać, a potem zastygnąć w bezruchu. Może jednocześnie kurczowo trzymać się matki i próbować się od niej oderwać. Tu rodzice są skrajnie niedostosowani do potrzeb dzieci.  Przerażają swoje dzieci i/lub sami są przerażeni. Dziecku bardzo trudno jest wyrobić stały i skuteczny sposób radzenia sobie z trudnymi emocjami spowodowanymi przez rodzica, który może być też źródłem przerażenia. Dzieci te wyrastają na dorosłych z nieprzepracowanym stylem przywiązania. Mogą być wobec własnych dzieci niedostrojone, dezorganizujące, przerażające i/lub przerażone.

Ważne, by zrozumieć własną historię.

Najlepszym przygotowaniem do pełnienia roli bezpiecznej bazy dla naszego dziecka jest poznanie i zrozumienie własnej historii. Dzięki temu będziemy bardziej świadomi siebie, zrozumiemy w jaki sposób nasze dzieciństwo nas ukształtowało, możemy zrozumieć w jakim stopniu sami otrzymaliśmy cztery filary obecności od własnych rodziców/opiekunów. Badania prowadzone w tym obszarze pokazują, że nawet jeśli sami nie otrzymaliśmy od ważnych bliskich bezpiecznej więzi, możemy ją dać swoim dzieciom. To bardzo optymistyczne i wzbudzające nadzieję. Jeśli zastanowimy się nad własną historią i zrozumiemy swój styl przywiązania, możemy działać bardziej celowo i konsekwentnie jako rodzice, a także dużo skuteczniej okazywać dzieciom swoją obecność. Pamiętaj historia to nie przeznaczenie. Nawet jeśli twoi rodzice nie wychowywali cię optymalnie (z jakiejkolwiek przyczyny), twoja strategia przywiązania nie jest ustalona raz na zawsze. Masz jednak pewną pracę do wykonania w zakresie refleksji nad nią oraz wyboru strategii więzi, jaką chcesz dać swoim dzieciom. Możemy zrozumieć własną przeszłość. Dzięki temu nie będzie ona decydowała o naszej teraźniejszości i przyszłości. Mamy szanse zmienić relacje nie tylko z własnymi dziećmi, ale też z samym sobą. Możemy być takimi rodzicami, jakimi chcemy być.

Przeanalizowanie i zrozumienie własnej przeszłości oraz historii swojego stylu przywiązania daje szansę wykształcenia u siebie cechy zwanej „obecnością rodzicielską”.  Nie musimy być idealni. Jednak, to w jaki sposób jesteśmy obecni (lub nie), wpływa na to, kim staną się nasze dzieci i jak rozwiną się ich mózgi. Wytworzenie spójnej opowieści pozwala nam być obecnymi przy dziecku zarówno wewnętrznie jak i zewnętrznie. Wewnętrznie poprzez rozumienie, jak przeszłość wpłynęła na to, kim jesteśmy obecnie, poprzez to, że mamy świadomość iż jesteśmy wolni i wiemy kim możemy być teraz i w przyszłości. Zewnętrznie poprzez to, że uczymy się być otwarci i receptywni na nasze dzieci, tak by czuło ono, że się w nie wczuwamy, rozumiemy je i jesteśmy z nim związani.

Nawet jeśli nie otrzymaliśmy bezpiecznej więzi od rodziców, możemy ją dać swoim dzieciom. Można wypracować bezpieczny styl przywiązania kształtując poczucie bezpieczeństwa i pewność, ucząc się bycia w pewnych i bezpiecznych relacjach.  Bo choć sposób w jaki wychowali nas rodzice ma znaczny wpływ na to jak postrzegamy świat, to zdecydowanie istotniejsze jest jak rozumiemy swoje doświadczenia, jak nasz umysł kształtuje wspomnienia, by wyjaśnić, kim teraz jesteśmy. To ważne by pamiętać, że nie mogąc zmienić przeszłości, mamy wpływ na to jak ją rozumiemy. Odważne przeanalizowanie swojej przeszłości oraz refleksja nad nią bez zatracania się w niej lub ucieczki przed nią, daje szansę na leczenie dawnych ran. Bowiem szukanie sensu jest procesem mocno integrującym naszą tożsamość i zdolność do wchodzenia w bliskie relacje. Bez spójnej opowieści z dużym prawdopodobieństwem powielimy błędy naszych rodziców, które oni powtórzyli po swoich rodzicach. I ponownie w spadku przekażemy ból. Wypracowując bezpieczny styl więzi, przerywamy ten cykl.

Wrażliwi, dostrojeni i emocjonalnie rodzice z reguły wychowują dzieci odporne i zdrowe emocjonalnie, wyrastające na zrównoważonych i szczęśliwych dorosłych, zdolnych by tworzyć relacje satysfakcjonujące obie strony. Oczywiście, że na efekt finalny wpływa także genetyka i przypadek.

Opracowała: Lidia Człapska, psycholog

Źródło: D. J. Siegel, T.P. Bryson „Potęga obecności”

Dodaj komentarz